Budowanie gęstości życia codziennego

Miasto wrażliwe (Soft city) korzysta z możliwości powiązania ze sobą planety, ludzi i miejsca. Ludzie są zachęcani do wejścia — we własnym tempie — w interakcje ze swoim otoczeniem, wyjścia z domów i miejsc pracy, by krok po kroku poznawać swoje sąsiedztwo i szeroki świat – przedpremierowo publikujemy fragment polskiego przekładu książki Davida Sima (wydawnictwo Wysoki Zamek).

Soft city korzysta z możliwości połączenia planety, ludzi i miejsca. Ludzie są zachęcani do wejścia – we własnym tempie – w interakcje ze swoim otoczeniem, wyjścia z domówi miejsc pracy, by krok po kroku poznawać swoje sąsiedztwo i szeroki świat.

Świat zafascynował się duńskim zjawiskiem hygge, serdecznością i ciepłem życia codziennego. Przytulną, towarzyską atmosferą sprzyjającą dobremu samopoczuciu. Hygge odzwierciedla „miękki” charakter skandynawskich społeczeństw. Obejmuje on subtelny pragmatyzm charakterystyczny dla krajów nordyckich, gdzie wyjątkowa jakość życia wielu spośród mieszkańców opiera się zarówno na fundamencie troski o zwyczajne, codzienne rzeczy, i jak na najlepszym wykorzystaniu ograniczonych zasobów (rzekomo znajduje również odbicie w głębiej zakorzenionych wartościach państwa opiekuńczego). Pragmatyzm ten zbudowany jest w oparciu o możliwości i ograniczenia ludzkich zmysłów, z uwzględnieniem przestrzegania praw natury oraz życia w realiach danego klimatu i zmieniających się pór roku.
Źródłosłów hygge jest ten sam co w angielskim słowie hug (przytulić) — i dosłownie oznacza ukojenie. Szwedzi określają to samo pojęcie mianem mys, a Norwegowie mają kose (przytulność). Wszystkie trzy słowa mogą być używane jako czasowniki zwrotne, a więc da się z ich użyciem mówić o umileniu czy też „uprzytulnieniu” sobie życia. Ten znamienny detal językowy w warunkach surowego klimatu i srogich krajobrazów Skandynawii zdradza głęboką ludzką potrzebę zainwestowania w poczucie wzajemnego komfortu, w „zmiękczenie” twardej rzeczywistości codziennego życia. Nie brakuje w nim trudów i wyzwań. Wszyscy wciąż muszą pracować, wychodzić na zimno, dojeżdżać na rowerze lub czekać na autobus, odbierać dzieci z przedszkola i robić im obiad, zmywać i wyrzucać śmieci. Ale przy odrobinie wysiłku można to robić z nieco większą godnością, nieco większą łatwością, a nawet nieco większą przyjemnością. Dzięki małym kroczkom i prostym, niedrogim inwestycjom twarda współczesna rzeczywistość może zostać nieco zmiękczona — nawet w świecie rozpędzonej urbanizacji, nasilającej się segregacji i wyzwań klimatycznych.
Mówienie o hygge może wydawać się naiwne, kiedy stoimy w obliczu największych wyzwań społecznych naszych czasów. Surowy klimat polityczny odzwierciedla głęboki i przemożny lęk przed zmianami. Odczuwamy strach przed postępującą urbanizacją, która może potencjalnie zagrażać temu, jak żyjemy. Strach przed ludźmi, coraz liczniejszą i zmieniającą się ludnością, przeludnieniem i zagęszczeniem, segregacją społeczną i nierównościami. Strach przed zmianami klimatycznymi, nietypowymi zjawiskami pogodowymi i coraz częstszymi klęskami żywiołowymi. Te wyzwania uderzają w sam trzon kondycji ludzkiej. Powszechna reakcja na strach to ucieczka w przeciwnym kierunku, zaprzeczanie następowaniu zmian oraz zamykanie oczu na różnice, zamiast podejmowania wyzwań i powitania szansy na coś nowego.

Pralnia, fot. z książki Davida Sima Miasto wrażliwe, dzięki uprzejmości wydawcy.

W miarę jak zwiększa się zagęszczenie miast na całym świecie, a koszty mieszkaniowe zmuszają ludzi do zajmowania coraz mniejszych przestrzeni, znalezienie równowagi pomiędzy prywatnością a byciem jednostką społeczną staje się coraz trudniejsze. Depresja i samotność są na porządku dziennym. Spędzanie większości życia we wnętrzach mechanicznie wentylowanych i sztucznie oświetlanych budynków oraz dojeżdżanie wszędzie samochodami przekłada się na pogorszenie stanu zdrowia. Tymi właśnie wyzwaniami zajmie się Miasto wrażliwe. Spędzanie większej ilości czasu na powietrzu w towarzystwie innych ludzi, przemieszczanie się i doświadczanie „życia między budynkami” 1 jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek.

Łączenie wyrazów „miękkie” i „miasto” może brzmieć jak oksymoron. Termin miasto wrażliwe (soft city) wyrósł z rozmowy profesorem Toshio Kitaharą, tłumaczem książek Jana Gehla na japoński. Profesor Kitahara zwrócił uwagę, jak często łączę ze sobą te pozornie sprzeczne słowa. W „miękkim mieście” chodzi o zbliżanie się do siebie, nawiązywanie przez ludzi kontaktu ze sobą nawzajem i ze wszystkimi aspektami otaczającego ich życia. Przez wiele dziesiątek lat znaczna część zainteresowań urbanistyki koncentrowała się na wymyślaniu sposobów zorganizowania działalności człowieka wewnątrz odrębnych silosów, na oddzielaniu ludzi od rzeczy i tym samym zmniejszaniu ryzyka konfliktu.
Ja chciałbym natomiast skupić się na tym, jak można by połączyć potencjalnie skonfliktowane aspekty codziennej egzystencji, by poprawić jakość życia.
Być może „miękkie” miasto można uznać za kontrapunkt lub wręcz uzupełnienie miasta „inteligentnego”. Zamiast szukać rozwiązania dla wyzwań nasilającej się urbanizacji w skomplikowanych, nowoczesnych technologiach, możemy zwrócić się ku rozwiązaniom prostym, niedrogim, obliczonym na niewielką skalę, niewymagającym zaawansowanej technologii, skupionym na człowieku i łagodnym — być może one pomogą uczynić życie w mieście łatwiejszym, atrakcyjniejszym i wygodniejszym. Zmiękczenie podejścia może się okazać inteligentniejszym wyjściem.
Ta książka zawiera pewne obserwacje na temat podstawowych aspektów miejskiej formy i projektowania, które mogą się przyczynić do tworzenia bardziej zrównoważonych i trwałych społeczności oraz zdrowszego i szczęśliwszego życia osób, które je zamieszkują. Jest podzielona na trzy główne rozdziały, a każdy z nich omawia jedno z wyzwań życia w XXI wieku. Pomiędzy rozdziałami zamieszczono krótkie eseje na temat kluczowych idei dotyczących utrzymania jakości życia w środowisku miejskim.

 

KILKA ZASAD

 

od wielkiej skali – do małej skali

 

od otwartej przestrzeni – do przestrzeni zamkniętej (podwórka)

 

od kondygnacji – do warstw

 

od wolnostojących – do połączonych

 

od jednej funkcji – do wielofunkcyjnych

 

 

od rozproszonych i wymagających dojazdu – do skupionych i w zasięgu spaceru

 

 

Rozdział pierwszy, Jak budować? Lokalne życie w urbanizującym się świecie, dotyczy podejmowania wyzwania urbanizacyjnego poprzez godzenie w jednym miejscu gęstości zabudowy i różnorodności tak, żeby możliwe było prawdziwie „lokalne” życie. Rozdział drugi, Ruch i komunikacja w zagęszczonym i podzielonym świecie, traktuje o zarówno fizycznych, jak i społecznych wyzwaniach związanych z przemieszczaniem się ludzi, począwszy od przestąpienia progu naszego domu. Rozdział trzeci, Miasto a pogoda w epoce zmian klimatu, mówi o poprawie kontaktu ludzi żyjących w budynkach z tym, co jest na zewnątrz, by nabrali więcej świadomości sił natury i bardziej się z nimi oswoili.
Wszystkie rozdziały małymi kroczkami przechodzą od bardziej znanego (dom i miejsce pracy) do mniej znanego (szerzej rozumiane sąsiedztwo, miasto i świat). Wspólny wątek przewijający się przez wszystkie rozdziały to godzenie ze sobą gęstości i różnorodności życia w mieście w sposób, który na co dzień zapewnia wygodę, dogodność, serdeczność i tworzy społeczność.
Książka czerpie inspiracje z nordyckiej, zorientowanej na człowieka tradycji planistycznej. W 1971 roku ukazała się książka Jana Gehla Życie między budynkami 2, a jego żona Ingrid Gehl równolegle wydała Bomiljø (Psychologia mieszkaniowa 3). Obydwie publikacje pojawiły się w przełomowym momencie w historii planistyki i ilustrują zmianę paradygmatu, jaka nastąpiła w rozumieniu ludzi i zbudowanego środowiska. Jan i Ingrid Gehlowie stworzyli przekrojowe podejście do przedkładania życia ludzkiego ponad formę architektoniczną.
Jednocześnie w Danii rodziła się nowa forma urbanistyki, tzw. ruch dense-low („gęsto i nisko”), który starał się wyważyć indywidualne i wspólne potrzeby mieszkańców. Była to „trzecia droga”, łącząca techniki produkcji przemysłowej wykorzystywane w wielkoskalowych inwestycjach mieszkaniowych z typologicznymi szczegółami domów jednorodzinnych.
Wczesne projekty w nurcie dense-low radykalnie zmniejszały skalę, tworząc okolice przypominające zabudową wioski z wyraźnie oddzielonymi pojedynczymi domami. Można je było odróżnić dzięki małym, lecz istotnym elementom, takim jak osobne drzwi wejściowe i ogródki. Z równą uwagą projektowano wyraźnie wydzielone obszary współdzielone lub wspólne, mające promować nawiązywanie relacji społecznych między sąsiadami. W ruchu dense-low celebrowano jednocześnie indywidualność i społeczność. Ten istotny aspekt „zarówno, jak i” sfery prywatnej oraz wspólnej uwzględniał dwie pozornie sprzeczne strony natury ludzkiej: potrzebę indywidualności i potrzebę socjalizacji. Zasady przedstawione w tej książce opierają się na wartościach ruchu dense-low, lecz w formie zaktualizowanej na potrzeby zagęszczonego, wielofunkcyjnego środowiska miejskiego XXI wieku.

Witryna z otwarciem na pas pieszy, fot. z książki Davida Sima Miasto wrażliwe, dzięki uprzejmości wydawcy.

W tym samym czasie, kiedy rozwijał się ruch dense-low, ulice i przestrzenie publiczne w Danii zaczynały być przekształcane w strefy dla pieszych, począwszy od słynnej kopenhaskiej Strøget. Przynajmniej przez jakiś czas te deptaki oferowały bardziej zrównoważoną i przyjemniejszą alternatywę dla podmiejskich, zadaszonych centrów handlowych. W odpowiedzi na kryzys paliwowy lat 1973–1974 duńskie miasta i miasteczka promowały też rower jako pełnoprawny środek transportu. Miejska infrastruktura rowerowa sprawiła, że jazda rowerem stała się bezpieczniejsza dla wszystkich uczestników ruchu, a jednocześnie zakorzeniła się w kontekście miejskim i pozostała częścią codziennego życia 4.
Na przełomie lat 70. i 80. Dania odchodziła od radykalnych i drastycznych działań likwidacji miejskich slumsów w starszych dzielnicach, co promowali modernistyczni planiści jak świat długi i szeroki, na rzecz ostrożniejszego, bardziej rozmyślnego lokalnego podejścia. Zachowywano tradycyjną strukturę zwartej zabudowy kwartału mieszkaniowego, a wiele starych budynków pozostawiono i odnowiono. W latach 80. wprowadzano również do miejskich kontekstów ekologiczne rozwiązania, np. panele słoneczne i sąsiedzkie ogródki, które przybliżały mieszkańców do natury i sprawiały, że ekologia stawała się istotna w ich codziennym życiu.
Zabudowa typu dense-low, ruch pieszy i rowerowy, proste zmiany oraz usprawnienia istniejących kwartałów oraz wprowadzenie ekologii łącznie sprawiły, że życie miejskie stało się bardziej społeczne i o wiele atrakcyjniejsze, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi. Uznanie i troska o ludzki wymiar miała kluczowe znaczenie dla odrodzenia się życia miejskiego i umieściła Kopenhagę na mapie najlepszych do życia miast na świecie 5.
Nie mam zamiaru „kopenhagizować” czy „skandynawizować” świata. Przeszczepianie rozwiązań z jednego miejsca w inne wymaga znacznej reinterpretacji. Jednak nordyckie podejście akceptowania rzeczywistości, zamiast uciekania od niej, ma szanse poprawić jakość naszego życia. Możemy nauczyć się celebrować codzienność zamiast nad nią ubolewać, żyć w zgodzie z pogodą, żyć na miarę swoich możliwości i ze swoimi sąsiadami, a nie obok nich. W tej książce znalazły się przykłady z miejsc poza Skandynawią, w tym z reszty Europy, Japonii, USA i Australii, by zaznaczyć też inne miejsca, gdzie wydaje się, że mniejszym nakładem udało się zrobić więcej.

Globalne ocieplenie, zagęszczenie i segregacja oraz szybko postępująca urbanizacja to trzy największe wyzwania dla świata w XXI wieku. Wielu osobom jakiekolwiek zmiany dotyczące planety, ludzi i miejsc wydają się zagrożeniem dla ich stylu życia.

Zurbanizowany świat jest mieszanką wielu różnorodnych miejsc z odmiennymi klimatami i kulturami, mieszkankami i mieszkańcami, krajobrazami, modelami polityki i rządzenia, mechanizmami finansowania i porządkami prawnymi. Niektóre z tych różnic dotyczą dużych i mniejszych miast, wsi, ośrodków miejskich i przedmieść w obrębie jednego kraju. Jednak pomimo tych wszystkich różnic na całym świecie dostrzegam podobne sytuacje, wyzwania i problemy. Podejrzewam, że te same podstawowe zasady mogą pomóc we wdrażaniu zmian w wielu spośród tych sytuacji. Ludzie i ich zachowania są w końcu niezwykle podobne niezależnie od miejsca, tak samo jak nasza fundamentalna potrzeba wygody i towarzystwa na co dzień.
Aktualne wyzwanie nasilającej się urbanizacji jest właściwie szansą na usprawnienie funkcjonowania miasteczek i miast. Świadomie zestawiając różnice pojawiające się w miarę zwiększającej się gęstości i różnorodności, miasta mają potencjał stać się polami korzystnych interakcji oraz platformami nawiązywania relacji. Jako sąsiedzi możemy budować stale ewoluujące przykłady miękkiej symbiozy miejskiej i odkrywać możliwości nawiązywania zdrowszych, bardziej zrównoważonych, przyjemniejszych i bardziej znaczących relacji.
Jak wyraził to Jaime Lerner, architekt i niegdysiejszy burmistrz miasta Kurytyba w Brazylii: „Miasta nie są problemem; są rozwiązaniem” 6.

 

Tytuł oryginału Soft City: Building Density for Everyday Life (Miasto wrażliwe), polski przekład ukaże się jesienią 2020 dzięki wydawnictwu Wysoki Zamek, www

 

  1. Jan Gehl, Life between Buildings, przekł. Jo Koch, Island Press, Washington D.C. 2011, duński oryginał opublikowany w 1971 r., wyd. w Polsce w 2009 r.
  2. Jan Gehl, dz. cyt.
  3. Ingrid Gehl, Bomiljø, SBI Rapport 71, Kopenhaga 1971.
  4. Dania nigdy nie zmniejszyła opodatkowania „od luksusu” na auta. Do tej pory opłaty administracyjne są jednymi z wyższych w Europie. Jest to świadoma polityka, którą ma odstraszyć od posiadania auta (przyp. red.).
  5.  Por. Badanie jakości życia magazynu „Monocle”, w którym Kopenhaga została trzykrotnie okrzyknięta najbardziej przyjaznym miastem do życia (2008, 2013, 2014). W rankingu „Metropolis” znalazła się na pierwszym miejscu w 2016, a w rankingu „The Economist” za okres 2005–2018 zajęła dziewiąte miejsce.
  6. Jaime Lerner, Cities Present Solutions, not Problems, for Quality of Life, Climate Change, „The Planning Report” październik 2007, [online], www, [dostęp 14 kwietnia 2019].
Od autora: Proces pisania tej książki był długi i chwilami bolesny, ponieważ musiałem zdecydować co warto w niej uwzględnić, a jednocześnie przyznać, ile jest rzeczy, których wciąż nie wiem. Mimo 25 lat praktyki zawodowej, nauczania i doświadczenia badawczego nadal codziennie dowiaduję się nowych rzeczy i bezustannie studiuję ludzką naturę. Jednak być może najważniejszy moment mojego życia jako urbanisty nastąpił bardzo wcześnie, kiedy miałem pięć czy sześć lat, na podłodze salonu wśród rozsypanych klocków Lego. Gdy moja matka rozpaczała: „Kiedy wreszcie skończysz budować to swoje miasto?”, ja uroczyście – i chyba prawdziwie – odpowiedziałem: „Mamo, to jest miasto. Ono nigdy nie będzie skończone”. David Sim

David Sim

architekt, partner i dyrektor kreatywny w pracowni Jana Ghela, w której pracuje od ponad 15 lat. Zajmuje się rozwojem narzędzi pozwalających na zaangażowanie się mieszkańców w rozwój miasta. Jest uznanym wykładowcą, m.in. na Lund University przeprowadził reformę nauczania architektury w kierunku podejścia holistycznego. Opracowywał plany urbanistyczne m.in. dla Tokyo, dla nowozelandzkiego Christchurch dotkniętego przez trzęsienie ziemi w 2011 r. a obecnie jest zaangażowany w opracowanie masterplanu dla St. Saveur, nowej dzielnicy Lille we Francji.