Lato w mieście | architektura

Rzeszów, fot. Anna Cymer

Czy w fakcie, że epidemia utrudniła nam przemieszczanie się, można znaleźć jakieś zalety? Może mogłoby się nią stać odkrywanie na nowo najbliższej okolicy? Przebodźcowani, czujący nieustanną presję pędu naprzód, wielkich odkryć, odhaczania na liście kolejnych „zdobyczy”, wakacje też ciągle chcieliśmy spędzać w coraz to bardziej ekscytujących zakątkach świata. A gdyby tak wsiąść do autobusu mało znanej sobie linii, pojechać do pętli i zobaczyć, jak tam wygląda miasto? Chyba mało kto zna swoją miejscowość na tyle dobrze, że nie jest ona go w stanie niczym zaskoczyć. Podczas takich lokalnych wypraw można odkryć architektoniczne perełki, jak ukrytą w zaułkach szpitala w Szczecinie brutalistyczną Aulę Kopernikańską czy niedające się przyporządkować do żadnego stylu osiedle w lubelskiej dzielnicy Czechów; jak zaprojektowany w czasie II wojny światowej, niezwykle wysmakowany kościół NMP Królowej Polski w Tarnowie – Mościcach (proj. Stanisław Gałęzowski i Władysław Pieńkowski) czy bardzo oryginalną, postmodernistyczną bryłę szkoły podstawowej przy ul. Oławskiej na warszawskim Bemowie (proj. Jerzy Grochulski). Błąkanie się po własnym (albo akurat odwiedzanym) mieście poza głównymi szlakami może zaprowadzić pod cudem zachowane wykwity prywatnej inicjatywy lat 90. czy osiedlowe pawilony z lat 60. Warto to robić!

Lublin – Czechów, fot. Anna Cymer
Warszawa – Bemowo, fot. Anna Cymer
Tarnów – Mościce, fot. Anna Cymer
Kraków, fot. Anna Cymer
Szczecin, fot. Anna Cymer
Kalisz, fot. Anna Cymer