NOWA NORMALNOŚĆ: PLAC ZABAW

Spotkali się w piątek chwilę po godzinie dziesiątej. To znaczy dwóch już stało koło placu zabaw i czekali aż trzeci dojedzie do nich spóźniony. Mieli zrobić to wcześnie rano, zanim ludzie wyjdą do pracy, żeby nie wzbudzać niepotrzebnie uwagi. Nie udało się. Nie byli zadowoleni. Podali sobie ręce na powitanie, chwilę postali przed ogrodzeniem. Właściwie na początku trudno było się zorientować po co tam są. Dopalili papierosy. Każdy wrócił do furgonetki po rulon czarnej folii. Na początku nie posługiwali się żadną sprawdzoną metodą, nie było żadnego systemu, wiadomo tylko, że trzeba było wszystko obwiązać. Nie mieli drabiny, balansowali niezgrabnie na drabinkach wyciągając ręce daleko do końców masztów, końskich grzyw i mamucich kłów. Zorientowali się, że fragmenty foli, które nie zostały prawidłowo przyczepione po prostu opadają na ziemię. Z początku ją cięli, ale potem przestali i zaczęli ją rwać całymi płatami. Kiedy nie udawało jej się rozerwać, owijali obiekty bezpośrednio z roli. Nie trzeba było jej oszczędzać, folii mieli wystarczająco dużo, by zniknęły pod nią okręty, statki kosmiczne, gigantyczne roboty i dinozaury. Nikt z nich nie wierzył, że wirus istnieje. Wszystko zabrało im jakieś 30 minut. Wychodząc zabezpieczyli wejście łańcuchem i powiesili tabliczkę z informacją o karze. Popatrzyli na swoje dzieło. Jeden z nich krzyknął: Ty, zobacz! Sztuka!
– Jebać tę twoja sztukę – odkrzyknął drugi.
Zaśmiali się i odjechali.

Tekst i zdjęcia NOVIKI www.noviki.net
marzec 2020, Warszawa Ursynów