Przestrzeń jako instrument muzyczny

Z architektką Agnieszką Dąbek, autorką pracy Oddział Warszawa, laureatką stypendium Praktyka – programu prowadzonego przez Fundację im. Stefana Kuryłowicza, rozmawia Maciej Frąckowiak

St. Bartholomew’s Hospital, London, źródło: https://bartscharity.org.uk/about-us/history/

MACIEJ FRĄCKOWIAK: Skąd pomysł, by zająć się tematem starzenia się? Wszystkich nas to czeka, ale rzadko chcemy o tym myśleć.

AGNIESZKA DĄBEK: Również nie myślałam o tej kwestii. Trafiłam kiedyś na archiwalne zdjęcie najstarszego szpitala w Londynie, szpitala św. Bartłomieja (St. Bartholomew’s Hospital). Budynek szpitala otacza ze wszystkich stron śródmiejski skwer, projektu Jamesa Gibba, z fontanną na środku. Na zdjęciu, o którym mówię, plac wypełniony jest pacjentami w szpitalnych łóżkach. Do końca XX wieku pacjenci tego szpitala wywożeni byli na plac miejski, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, wygrzać się na słońcu oraz poobserwować miejskie życie. Tak to się zaczęło. Z jednej strony, przestrzeń miejska, którą znam, jest w pewnym stopniu ekskluzywna – trudno w niej funkcjonować osobom z osłabioną kondycją fizyczną czy zdrowiem, jak to jest w przypadku głownie osób starszych. Z drugiej strony, ośrodki opieki, które przystosowane są do ograniczeń osób starszych cierpiących na różne schorzenia, izolują je odżycia społecznego i środowiska życia, które znają, co nie wpływa dobrze na ich samo poczucie czy zdrowie.

MF: Jakie są kluczowe założenia twojego pomysłu? Zaproponowałaś rozwiązanie, które mocno wykracza poza standardowe planowanie miast przyjaznych starzeniu się.

AD: W 1984 roku Roger S. Ulrich, profesor wydziału architektury w Chalmers, zajmujący się badaniami wpływu przestrzeni na stan zdrowia pacjentów w ośrodkach opieki medycznej, pisał o korzystnym wpływie na stan zdrowia pacjenta takich czynników jak widok z okna, obecność roślin czy dzieł sztuki w pomieszczeniach szpitalnych – wszystkich tych elementów przynależących do świata zewnętrznego. Obecne trendy w opiece nad osobami starszymi postulują starzenie się w miejscu, co oznacza, że osoby starsze pozostają w środowisku zamieszkania jak najdłużej, bez konieczności przenoszenia się do ośrodków opieki. Koncepcja ta odchodzi od opieki instytucjonalnej na rzecz małych mieszkań zintegrowanych z tkanką miejską, wspartych przez nowe technologie i elastyczny system opieki. Ta sytuacja stwarza możliwość integracji osób starszych z życiem miejskim oraz czerpania uzdrawiających korzyści wynikających z ich uczestnictwa w życiu społecznym czy kontakcie z przyrodą. Żeby jednak to było możliwe, miasto musi się do tego przystosować.

Odział Warszawa, autorka: Agnieszka Dąbek

MF: Zaprojektowałaś kilka wielofunkcyjnych urządzeń miejskich. W jaki sposób diagnozowałaś problem? Jak projektowałaś rozwiązania dla przyszłości?

AD: Praca nad projektem nie polegała na diagnozowaniu problemu. Interesuje mnie ewolucja typologii budynków, w tym przypadku elementów infrastruktury miejskiej. Zaczęłam zastanawiać się, które rozwiązania występujące w budynkach opieki publicznej mogłyby zostać zastosowane w przestrzeni miejskiej. W jakim stopniu elementy infrastruktury miejskiej mogłyby rozszerzyć swój zakres funkcjonowania. Cokoły budynków mogłyby służyć jako poręcze, w latarniach ulicznych na przykład poza oświetleniem funkcjonalnym mogłyby być wykorzystane terapeutyczne właściwości światła. Może przestrzeń miejska w pewnym stopniu mogłaby też stać się instrumentem medycznym, tak jak to było np. w przypadku fińskiego sanatorium w Paimio, projektu Alvara Aalto.

MF: W twojej wizji przerażać może sprowadzenie życia osób starszych do troski o własne zdrowie. Gdzie w twoim mieście miejsce na inne aktywności?

AD: Nie sprowadzam życia osób starszych do troski o własne zdrowie. Oddział Warszawa to środowisko umożliwiające im wykonywanie tych „innych aktywności”. Środowisko, które jest wrażliwe na potrzeby osób starszych i dostosowane do ich sprawności fizycznej, jest zmedykalizowane, ale też zachowuje swoją miejską formę, fakturę i koloryt. Nie śmierdzi środkami dezynfekcyjnymi, chodniki nie są pokryte łatwo zmywalną wykładziną, mieszkańcy nie potykają się o stojaki do kroplówek.

MF: Jedną z koncepcji, która może zmienić nasze miasta, jest wizja miast szczęśliwych. Zakłada ona, że rozwijać będą się tylko te przestrzenie, które sprawiają mieszkańcom radość, wiążą się z przyjemnymi doświadczeniami. Na ile jest do pogodzenia z twoją propozycją?

AD: Czy wygrzewać się w słońcu na skwerze śródmiejskim, jednocześnie będąc we własnym łóżku, nie byłoby przyjemnym doświadczeniem? Nie znałam koncepcji miast szczęśliwych, ale mam wrażenie, że moja propozycja całkowicie się w nią wpisuje! W Oddziale Warszawa ludzie przykuci do łóżek nie nudzą się w zamkniętych pomieszczeniach, ale rozkoszują wolnym czasem. Z kolei rutynowy spacer po zakupy w świetle latarni terapeutycznych poprawia nastrój, zwalcza zmęczenie i nadmierną senność.

MF: Na co dzień mieszkasz w Holandii. Jak z dystansu oceniasz obecne zmiany w przestrzeniach publicznych. Co nas przybliża, a co oddala od miasta przyjaznego przyszłym mieszkańcom?

AD: W Holandii mogę na przykład dłużej spać ponieważ wszędzie jest blisko. Taka ocena jest zawsze subiektywna, to temat na dłuższą rozmowę.

MF: To zapytam inaczej: rewolucyjność twojego pomysłu polega na niezgodzie na zamykanie pewnych wymiarów życia czy wręcz kategorii osób w odizolowanych przestrzeniach. Jego inkluzywność polega na przerabianiu całym miast tak, by te wymiary i osoby uwzględniały i wspierały. Ratunkiem dla przestrzeni publicznych może być właśnie ten ruch. Jakie inne fenomeny poza starzeniem się powinny być na nowo wprowadzone w naszą przestrzeń publiczną?

AD: Jest takich wiele, na przykład niedorosłość czy niesamodzielność. Mam na myśli bezpieczeństwo dzieci w przestrzeni miejskiej. Mam wrażenie, że przestrzeń miejska, w której można pozostawić dzieci bez opieki, ogranicza się do wydzielonych placów zabaw. Poza osiedlowymi uliczkami nie ma miejsca na zabawę na ulicy. Wygrodzone place zabaw, które przypominają coraz bardziej klatki dla chomików z paroma zabawkami narzucającymi sposób ich wykorzystania, nie zachęcają do zabaw.

MF: Narzędziem opowiadania uczyniłaś film, w którym wystąpiłaś w roli narratora. To była spekulacja, ale bardzo sugestywna, wręcz zachęcająca innych do jej uszczegóławiania. Jakie były powody tej decyzji – jesteś rozczarowana tradycyjnymi wizualizacjami?

AD: Zupełnie nie! Nie jestem rozczarowana tradycyjnym rysunkiem architektonicznym. Projekt zwizualizowałam za pomocą rysunku aksonometrycznego izometrycznego, który jest powszechnie stosowany w rysunku architektonicznym. W filmie wykorzystałam w zasadzie tylko ten jeden rysunek, do którego dodałam narrację. Od pewnego czasu stosuję narrację jako narzędzie w procesie projektowym, ponieważ pomaga mi lepiej zrozumieć kontekst, w którym projektuję. Cieszę się, że film został tak pozytywnie przyjęty. Potwierdziło to fakt, że ruchomy obraz jest bardziej efektywny jako narzędzie komunikacji niż tradycyjny rysunek. Myślę, że szczególnie w tak złożonych procesach, jakim jest tworzenie miasta, w które zaangażowani są nie tylko architekci, ale też deweloperzy, zarząd miasta, urbaniści oraz jego mieszkańcy, ma on duży potencjał jako narzędzie komunikacji między nimi. Pozwala lepiej zrozumieć proces projektowy, wzbudza większe zainteresowanie i zachęca do zaangażowania się w projekt.

1. COKÓŁ POMOCNIK

W czasach, kiedy wszystkie twoje fanaberie mają opcję „z dostawą do domu”, a siła twoich rąk i nóg już nie jest taka sama jak dawniej, lubisz poranne spacery do pobliskiego kiosku po gazetę. Droga tam zwykle przebiega bezboleśnie. W drodze powrotnej od czasu do czasu przytrzymujesz się kamiennego cokołu budynku.

 

2. ŁAWKA SENIORA

W Giropolii Warszawa (gr. giraskon – starzeć się, polis – miasto) przestrzeń miejska jest dostępna nawet dla tych, którzy nie lubią opuszczać swoich łóżek. W słoneczne dni mogą wyjechać łóżkami na skwer, podłączyć do miejskiej sieci gazów medycznych i obserwować toczące się życie.

 

6. TERMICZNA SKRZYNKA POCZTOWA

Są dni, kiedy zawartość twojej skrzynki pocztowej poinformuje cię, jaki jest lub za chwilę będzie stan twojego zdrowia. Dzienna porcja leków i posiłki dostarczone do twojego domu starannie uzupełniają braki w twoim organizmie. Dane z twojej elektronicznej karty zdrowia, prognozowany stan pogody i podatność na zakażenia zwizualizowane są na twoim talerzu.

 

7. LATARNIA TERAPEUTYCZNA

Spacer w świetle latarni miejskich uzupełnia twoje dzienne zapotrzebowanie na światło słoneczne bez narażania na oddziaływanie szkodliwego promieniowania UV. Zwalcza sezonowe zaburzenia nastroju, zmęczenie i nadmierną senność.

 

9. CHWYTACZ ULICZNY

Gdy spostrzegasz w oddali nadchodzącego znajomego ze szkolnej ławki, lepiej żebyś pozbył się towarzyszącej ci laski ortopedycznej. Po krótkiej rozmowie, podczas której zapewniasz, że czujesz się znakomicie, choć ledwo trzymasz się na nogach, nie musisz prosić przypadkowego przechodnia, aby podniósł twojego pomocnika z chodnika.

 

Agnieszka Dąbek: architektka, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej oraz Politechniki w Delft. Obecnie mieszka i praktykuje w Rotterdamie.

Sceny z filmu Oddział Warszawa można zobaczyć w całości na profilu FB Fundacji im. Stefana Kuryłowicza