Ciągnijmy za włosy!

Biennale Warszawa rozpoczyna właśnie kulminacyjny punkt swoich progresywnych panplanetarnych działań pod hasłem Zorganizujmy swoją przyszłość! O programie wydarzeń tej instytucji powołanej przez Miasto Stołeczne Warszawa i o tym, dlaczego kultura nie daje rady sama siebie zreformować ani nawet niczego zmienić, pisze reżyser i kurator, dyrektor BW Paweł Wodziński.

Fragment identyfikacji graficznej dla Biennale Warszawa, projekt: Karolina Pietrzyk/ DWA GRAPHIC DEPARTMENT

Biennale Warszawa powstało jesienią 2017 r. na bazie niewielkiej miejskiej sceny impresaryjnej, działającej od lat 70. ubiegłego wieku w postindustrialnej przestrzeni Fabryki Norblina, która po zmianach własnościowych i przejęciu działki przez prywatnego dewelopera, została pozbawiona zarówno swojej sceny, jak i nawet własnej przestrzeni biurowej. Biennale jest finansowaną z budżetu Warszawy instytucją kultury, przekształconą dwa lata temu w interdyscyplinarny hub, pracujący w sposób ciągły na przecięciu różnych dyscyplin, o wyraźnym profilu społeczno-politycznym, współpracujący z innymi instytucjami kultury, organizacjami pozarządowymi i inicjatywami społecznymi, przygotowujący„interdyscyplinarne wydarzenie o charakterze biennale”.

Używanie biennale jako narzędzia oraz krytyczne podejście do formatu biennale – w pełni zrozumiałe w kontekście debaty na temat celowości organizowania wielkich festiwali, wydarzeń i wystaw – wywołują nierzadko konsternację. Kłopoty ze zrozumieniem specyficznego modelu Biennale Warszawa, będącego zarazem pasożytowaniem na formacie biennale, jak i jego zakwestionowaniem, po części biorą się z braku punktu odniesienia w kraju, w którym nie istnieje żadne duże wydarzenie o tym charakterze. Po części wynikają z przyzwyczajenia do myślenia o kulturze w kategoriach utrwalonych i w jakimś sensie neutralnych politycznie formatów. Model instytucjonalny Biennale Warszawa staje się jednak o wiele bardziej zrozumiały, gdy zwróci się uwagę na założenia programowe instytucji, dla których najważniejszym punktem odniesienia jest współczesna polityka, wywołująca społeczne konflikty, pogłębiająca nierówności ekonomiczne, rekonstruująca autorytarne formy rządów. Jeśli dostrzeże się w modelu instytucjonalnym Biennale Warszawa oraz w realizowanym przez Biennale programie swoisty kontrprojekt polityczny, łatwiej będzie też zrozumieć, co łączy ludzi z różnych środowisk, którzy zdecydowali się porzucić swoje wąsko pojęte dyscypliny, swoje artystyczne i badawcze nisze, by zacząć wspólnie i aktywnie pracować nad programem szkicującym perspektywę innej polityki. Najłatwiej byłoby uznać, że zaangażowanie instytucji jest spowodowane przede wszystkim sytuacją w Polsce i stanowi bezpośrednią reakcję na rządy Prawa i Sprawiedliwości, w tym także na ultraprawicową politykę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która (w skrócie) polega na wzmocnieniu prawicowej hegemonii w obszarze kultury oraz utrwaleniu narodowych i nacjonalistycznych narracji tożsamościowych – za pomocą przejętych bądź nowo utworzonych instytucji. Bezpośrednią reakcję na prawicową politykę kulturalną można dostrzec z pewnością w działaniach liberalnych władz Warszawy, które określając zadania dla nowej instytucji, wpisały w statut, iż „idea biennale opiera się na założeniu, że kultura i sztuka odgrywają kluczową rolę w budowaniu nowoczesnego, tolerancyjnego, krytycznego społeczeństwa, działającego w poszanowaniu demokracji i wolności obywatelskich, wielości poglądów, religii, orientacji seksualnych, pochodzenia”. Pomysł utworzenia nowej instytucji o społeczno-politycznym profilu, która w sposób jawny i otwarty ma działać na rzecz odmiennych od prawicowych wartości, bez trudu można zrozumieć jako gest polityczny przeciwnego obozu i odpowiedź na próby zdominowania obszaru kultury przez konserwatywną prawicę.

Z punktu widzenia instytucji i jej zespołu kuratorskiego sprawa jest bardziej skomplikowana. Prawicowa polityka, używająca populistycznych haseł, dryfująca w stronę autorytaryzmu, narzucająca ultrakonserwatywne rozwiązania prawne w sferze światopoglądowej i napędzająca konflikty tożsamościowe, jest ważnym, ale nie jedynym czynnikiem, który został wzięty przez nas pod uwagę przy tworzeniu programu nowej instytucji. Równie ważne są: stale obecna w debacie publicznej, w polskim życiu politycznym i społecznym i w polskiej politycznej wyobraźni wiara w kapitalizm jako narzędzie modernizacyjne – która wcale nie zniknęła w wyniku światowego kryzysu finansowego – oraz towarzyszący jej bałwochwalczy, dogmatyczny stosunek polskich liberalnych elit do osiągnięć trzech ostatnich dekad, do wytworzonego w tym okresie modelu ustrojowego. W Polsce, w kraju, którego scena polityczna od 30 lat jest zdominowana przez różne odłamy prawicy, w którym debata polityczna ogniskuje się wokół obsesji tożsamościowych i historycznych, a debatą ekonomiczną kieruje obsesja wolnorynkowa, nie ma w tej chwili ważniejszej sprawy od pracy nad rozwiązaniami, które mogłyby stanowić alternatywę dla opresyjnej polityki tożsamościowej z jednej strony i ekonomicznej z drugiej.

Z tego właśnie powodu w założeniach programowych Biennale Warszawa tak wiele miejsca poświęcono przyszłości, odzyskiwaniu wyobraźni politycznej, która pozwoliłaby nam przemyśleć, a następnie stworzyć nowe ramy ustrojowe. Pierwszy, dwuletni cykl działań, zainaugurowany jesienią 2017 r. i zakończony w czerwcu 2019 r., został w dużym stopniu poświęcony tematom samoorganizacji, samozarządzania, autonomii, demokracji bezpośredniej, kooperatywizmu, municypalizmu, projektom politycznym, mogącym stanowić alternatywę wobec obecnego modelu ustrojowego. Tematy te były podejmowane zarówno w kontekście historycznym (w spektaklu Solidarność. Nowy projekt przypominaliśmy idee samorządnego społeczeństwa z deklaracji programowej I Zjazdu Solidarności z 1981 r.), jak i współczesnym (w ramach cyklu Jana Sowy Solidarność 2.0, czyli demokracja jako forma życia zaprezentowaliśmy inicjatywy, organizacje, instytucje zbudowane na ideach autonomii, demokracji bezpośredniej w różnych miejscach świata). Rozwinięcie tematów związanych z samoorganizacją i autonomią na poziomie lokalnym w programie Zorganizujmy swoją przyszłość! (pierwszej edycji Biennale), stanowi Polskie Forum Społeczne – 3-dniowe zgromadzenie aktywistów, debatujące nad projektami zmian w dziedzinie ekologii, praw mniejszości, praw kobiet, polityki miejskiej, praw pracowniczych, a także przygotowany równolegle blok działań artystyczno-aktywistycznych: Przejmując scenę. Polifoniczny manifest dla przyszłości Zorki Wollny, którego celem jest stworzenie kolektywnego wielogłosu poprzez demokratyczną mikro wspólnotę w postaci 100-osobowego chóru społecznego; Wariacje na globalny tłum Gośki Isphording i Karola Nepelskiego – utwór muzyczny osadzony w kontekście zgromadzeń i okupacji przestrzeni publicznych w ostatnich latach, czy praca Núrii Güell, wychodząca od samozorganizowanych protestów w sprawie liberalizacji praw reprodukcyjnych w Polsce.

Propozycjom alternatywnych, demokratycznych rozwiązań politycznych, społecznych, ekonomicznych, możliwych do wprowadzenia na poziomie lokalnym, od początku towarzyszyły także działania inicjujące i tworzące nowe mechanizmy międzynarodowej, translokalnej współpracy i solidarności. Ustawienie tematów politycznych w perspektywie translokalnej miało miejsce po raz pierwszy w trakcie dwumiesięcznego interdyscyplinarnego programu Atlas planetarnej przemocy, było obecne w spektaklach Globalna wojna domowa i Modern Slavery, w poświęconej populizmowi wystawie Skip the Line!. Niemalże od początku zespół Biennale uznał, że peryferyjnemu charakterowi polskiej polityki, karmiącej się mesjańskim mitem o wyjątkowym doświadczeniu historycznym Polaków oraz neosarmackim oczekiwaniom wobec sfery publicznej, podporządkowującym politykę, edukację, naukę, kulturę wąskim, lokalnym, egoistycznym celom, usuwającym z pola widzenia szerszy międzynarodowy kontekst społeczny i polityczny, trzeba przeciwstawić projekt innej polityki, opartej na międzynarodowej solidarności. W obliczu zjawisk o planetarnym zasięgu, dominacji globalnych oligopoli, migracji obywateli, kryzysu demokracji przedstawicielskiej, prawicowego populizmu, tendencji autorytarnych, zmian klimatycznych i zanieczyszczenia środowiska, odbudowywanie oraz tworzenie oddolnych sieci współpracy, międzynarodowych połączeń jest polityczną koniecznością. W ten sposób należy interpretować obecność w programie Biennale Forum Wschodnioeuropejsko-północnoafrykańsko-bliskowschodniego(East European-North African-Middle East Forum), którego celem jest namysł nad odbudową praktycznie zerwanych po 1989 r. relacji między Polską i Europą Wschodnią a regionem Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej; Konwencji Farmerek (Convention of Women Farmers)Marwy Arsanios, która zaprasza do Warszawy przedstawicielki ekofeministycznych kolektywów; Transunions Jonasa Staala – zgromadzenia reprezentantek i reprezentantów organizacji i instytucji działających w sferze międzynarodowej poza ramami państw narodowych. Tematyce translokalnej solidarności poświęcone są także projekty dyskursywne, wizualne i performatywne: wykład Susan Buck-Morss; konferencja Zdecentrowana awangarda: (semi)peryferia kapitalizmu i historii powszechnej; wystawa artystów zagranicznych mieszkających w Polsce, której kuratorem jest Janek Simon; Staff only Katarzyny Kalwat, Uchodźczynie Katarzyny Szyngiery i Kijowska Dimy Łewyckiego –projekty wychodzące od doświadczenia migrantek i migrantów mieszkających w Warszawie; a także spektakl Orestes w Mosulu w reżyserii Milo Raua, stworzony przez NTGent, belgijski teatr, który w swym manifeście podkreśla potrzebę tworzenia translokalnych relacji.

W założeniach programowych Biennale Warszawa nie chodziło nigdy o stworzenie nowej instytucji artystycznej o krytycznym i politycznym profilu, która z własnych i jedno znacznie określonych pozycji byłaby w stanie odważnie i przekonująco reagować na negatywne zjawiska, związane np. z pojawieniem się populistycznych czy postfaszystowskich ideologii. Biennale Warszawa powstało jako instytucja działająca na rzecz pozytywnych zmian w obszarze kultury, edukacji, spraw społecznych, więc z natury rzeczy ani aspekt krytyczny, ani działalność artystyczna – choć stale obecne – nie odgrywają w programie decydującej roli. Biennale Warszawa zostało stworzone jako instytucja interdyscyplinarna, integrująca różne dyscypliny i działająca na wielu polach. Przy czym interdyscyplinarność jest tu rozumiana dość specyficznie, nie tylko jako możliwość wymiany wiedzy i doświadczeń między dyscyplinami, stosowanie interdyscyplinarnych narzędzi do opisu złożonych problemów współczesności czy likwidowanie dystansu między kulturą i sztuką a rzeczywistością, przeciwdziałanie alienacji kultury i sztuki poprzez nadanie im „użytkowego” charakteru. Biennale Warszawa traktuje interdyscyplinarność jako szansę wyjścia poza dyscypliny, jako aktywistyczną praktykę pozwalającą na zjednoczenie ludzi z różnych obszarów, zawiązywanie partnerstw i tworzenie wielostronnych sojuszy wokół progresywnej polityki.

Interdyscyplinarność (być może lepszym terminem jest w tym przypadku transdyscyplinarność) jest także strategią działania służącą zachowaniu minimum możliwości sprawczych w sferze publicznej, w sytuacji gdy kultura te możliwości utraciła. Wbrew opiniom wielu przedstawicieli polskiego środowiska artystycznego, którzy wciąż widzą w kulturze narzędzie zmiany społecznej, kultura w Polsce (ale także na świecie), stała się raczej jedną z gałęzi gospodarki, ramieniem promocyjnym państwa, wsparciem wizerunkowym miast. Na skutek procesów depolityzacji polityk kulturalnych, który osiągnął w Polsce swój szczyt w latach 2007–2015, oraz deinstytucjonalizacji kultury, który trwa od początku lat 90. i doprowadził do polaryzacji ekonomicznej oraz trwałego oddzielenia twórców od instytucji, kultura co prawda zachowała niewielką możliwość oddziaływania na tzw. debatę publiczną, ale jej wpływ na procesy społeczne, polityczne czy ekonomiczne jest niewielki. Na domiar złego kultura traci także progresywny charakter, a w ostatnich latach staje się wręcz narzędziem uprawiania regresywnej polityki historycznej państwa, polem, na którym tworzy się ultraprawicowe mitologie i promuje religijny obskurantyzm. Uwikłań kultury (ale także innych dyscyplin szeroko pojętej humanistyki) w rynkowo-medialne zależności, we wspieranie reakcyjnych i konserwatywnych projektów ideologicznych nie uda się przezwyciężyć na polu samej kultury. Kultura nie stanie się drugim baronem Münchhausenem i nie wyciągnie się sama z bagna za włosy.

Tegoroczna edycja Biennale Warszawa zatytułowana Zorganizujmy swoją przyszłość! Idzie dalej, przenosi punkt ciężkości na działania praktyczne, na współtworzenie nowych społeczno-politycznych, ekonomicznych, edukacyjnych, artystycznych instytucji i organizacji. Michał Kuziak, kończąc cykl Humanistyka przyszłości, w debacie Inny uniwersytet, inicjuje pracę nad nowym kształtem akademii. Agata Siwiak, która w ramach dwuletniego cyklu RePrezentacje zajmowała się modelem edukacji, projektuje wspólnie z Maciejem Siudą, Agatą Kiedrowicz i warszawskimi dziećmi nową, demokratyczną szkołę. Kuba Szreder wraz z zaproszonymi przez siebie gośćmi w ramach warsztatów Sztuka spółdzielczości tworzy nową organizację artystyczną, zbudowaną na zasadach kooperatywy. Maja Demska prezentuje i rozwija model alternatywnej instytucji kultury – galerii (?) Groszowe sprawy, osadzonej w przestrzeni targowiska na Namysłowskiej. Marwa Arsanios, organizując w Warszawie kongres ekofeministycznych kolektywów z całego świata, projektuje międzynarodową sieć ekologiczną, chce poprzez umiędzynarodowienie wzmocnić jej polityczną agendę. Forum Wschodnioeuropejsko-północnoafrykańsko-bliskowschodnie jest zalążkiem nowej organizacji, łączącej Polskę z krajami Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Transunions Jonasa Staala, podając w wątpliwość ramę państwa narodowego, spekuluje na temat możliwości stworzenia nowego forum współpracy międzynarodowej.

Założone w wyniku działań Biennale organizacje mają szansę przetrwać, stając się miejscem wytwarzania demokratycznych i progresywnych rozwiązań politycznych, społecznych, edukacyjnych, kulturalnych. Zawsze istnieje jednak niebezpieczeństwo, że ze względów politycznych i ekonomicznych projekty te mogą zostać ograniczone do jednorazowych akcji bądź zaistnieją jedynie jako ciekawe artystyczne prototypy. Chcąc uniknąć rozczarowań, tak charakterystycznych dla wszystkich inicjatyw zawiązanych w ostatnich latach, Biennale Warszawa przyjęło inne założenie: zasadę, na którą powoływała się podczas wykładu w styczniu 2019 r. w Warszawie hiszpańska filozofka Marina Garcés. Zaproponowała ona, by zamiast tworzenia wielkich, utopijnych, przez to trudno uchwytnych i mało realnych idei, przyjąć formułę in transition, przetestowaną przez ruchy miejskie, polegającą na stopniowym wprowadzaniu zmian. W oparciu o tę zasadę, obliczoną na skalę własnych możliwości, niewykraczająca zbyt daleko na pole spekulacji, nienastawioną na tworzenie atrakcyjnych prototypów, ale posuwającą sprawę postępu dzień po dniu i krok po kroku, będzie przebiegać praca nad projektami organizacyjnymi i instytucjonalnymi Biennale. Nie należy się spodziewać efektu „wow”, cud nie nastąpi. Powstaną organizacje i instytucje, które trzeba będzie stale podtrzymywać i rozwijać. Nie jest to zadanie dla jednej małej instytucji i jednego małego zespołu. Dlatego hasło programowe Zorganizujmy swoją przyszłość! Jest równocześnie zaproszeniem do wspólnego działania.

Paweł Wodziński – reżyser, eseista, kurator. Dyrektor Biennale Warszawa. Założyciel i szef Towarzystwa Teatralnego – stowarzyszenia powołanego do promocji współczesnej dramaturgii oraz teatru społecznie zaangażowanego. W latach 2000–2003 dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Polskiego w Poznaniu. W roku 2010 dyrektor programowy 5.Międzynarodowego Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@PORT w Gdyni. W latach 2014–2017 dyrektor Teatru Polskiego im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy oraz kurator Międzynarodowego Festiwalu Prapremier. Jest autorem kilkudziesięciu spektakli, m.in. Solidarność. Rekonstrukcja (2017), Solidarność. Nowy projekt (2017), Globalna wojna domowa (2018) oraz tekstów publikowanych m.in. w „Dwutygodniku”, „Dialogu”, „Teatrze”.