Natura już dawno przestała być naturalna. Okazuje się, że nawet to, co jawi się nam jako dzikie, jest zaprojektowane i zaplanowane

Zrewidować naturę
AGATA NOWOTNY

IDEA

Przywykliśmy do myśli o tym, że niemal wszystko, co nas otacza jest (lub powinno być) zaprojektowane. Projektujemy miasta, środki transportu, budynki, a także meble, ubrania czy biżuterię. Wiemy też, że projektowanie obejmuje także to, co niewidzialne i niematerialne, jak usługi. Nadal jednak często łudzimy się, że jedyny obszar wymykający się projektowaniu i pewnemu rodzajowi dominacji człowieka nad światem to natura. 

Dlaczego to złudna wizja? Zarówno myśliciele społeczni, jak i projektanci pokazują na różne sposoby, że ludzka regulacja i kontrola obejmuje także to, co nazywamy przyrodą: koryta rzek, roślinność w parkach i lasach, wielkość, kształt, a nawet kolor jabłek, których sezon właśnie nadchodzi – to wszystko wyniki ludzkich regulacji. 

Lektura tekstów brytyjskiego socjologa Johna Urry’ego pozwala lepiej zrozumieć historię społecznego rozumienia przyrody. Po pierwsze, jak twierdzi naukowiec, nie ma jednej przyrody. Nasze spojrzenie i rozumienie jej zmienia się w zależności od czasów, w jakich żyjemy, i kręgu kulturowego. Często ją idealizujemy – wydaje nam się „czysta i nieskażona”, stojąca w sprzeczności z technologią i cywilizacją. Przez to także traktujemy ją instrumentalnie – otaczamy regulacjami, wpisujemy w programy polityczne, toczymy spory o to, jaki powinniśmy z niej robić użytek.

Trudno to być może zrozumieć, dopóki nie poczuje się tego na własnej skórze. Niedawno byłam w Nowym Jorku, który przeżywa boom budowlany. Wszędzie budowy, wieżowce pnące się w górę, estakady mnożące się na naszych oczach. Przyjemnie jest zapuścić się w zieleń, dziką, pachnącą deszczem i tłumiącą zgiełk miasta. Aż do momentu, gdy nie trafia się na tabliczkę informującą o tym, że znajdujesz się w parku zaprojektowanym i rozbudowywanym od kilku lat w celu utrzymania różnorodności biologicznej w mieście. Wtedy dociera do ciebie, że nawet te dzikie trawy i błoto pod nogami są ściśle zaplanowane.

CZŁOWIEK 

Czy dizajn może być dla zwierząt i roślin? 

Kuratorki Agata Szydłowska i Monika Rosińska zmęczyły się albo znudziły powtarzaniem, że dizajn jest dla ludzi i że w projektowaniu chodzi o odpowiedź na potrzeby człowieka. W dizajnie od lat dominuje ludzkocentryczna perspektywa. Nic dziwnego – wywodzi się z korzeni tej dziedziny, dla której początkiem była idea funkcjonalizmu połączonego z estetyką. Dzisiaj nadszedł czas, by postawić pytania nie tylko o ludzi, ale i o innych nieludzkich aktorów, jakimi są zwierzęta i rośliny. Pomysłodawczynie wystawy, którą można oglądać w galerii BWA Dizajn we Wrocławiu, zwróciły się do wybranych projektantów z pytaniem o to, jak można współcześnie interpretować zagadnienia związane z hierarchią gatunków czy zmianą relacji między gatunkami. Co to znaczy, że zwierzęta nam towarzyszą, i czy aby nie jest tak, że to my towarzyszymy im? 

Wystawa Zoepolis. Dizajn dla roslin i zwierząt. Kuratorki: Agata Szydłowska, Monika Rosińska. Projektanci i projektantki biorący udział w wystawie: Fontarte, Małgorzata Gurowska, Karolina Kotowska i Łukasz Kowalski, Kwiaciarnia Grafiki, Bartosz Mucha, Nenukko, Alicja Patanowska, Maciej Siuda, Michał Szota, Wrocław, BWA Dizajn, 17 listopada 2017 – 14 stycznia 2018

 

RZECZ 

Plantacja – zaprojektowana uprawa 

Kiedy ostatnio widzieliście, jak rośnie awokado albo ziemniak? Pewnie nawet gdy przejeżdżacie obok pól, nie wiecie do końca, co na nich rośnie. Dzięki współpracy artystki pracującej z ceramiką Alicji Patanowskiej oraz studia projektowego Hanczar możemy z bliska przyglądać się procesowi rośnięcia. Plantacja to rodzaj wiaty, która może stanąć w mieście, miasteczku lub wewnątrz budynku. Zbudowana jest tak, by pozwalała roślinom na wzrost, a ludziom na gromadzenie się, wspólną pracę w środku lub po prostu przyglądanie się korzeniom zapuszczanym przez rozmaite rośliny. 

Dzięki ceramicznym nakładkom zaprojektowanym przez Patanowską rośliny można hodować w wodzie – w jakichkolwiek szklankach: przyniesionych z domu, znalezionych na ulicy, niepotrzebnych już nikomu albo – przeciwnie – ulubionych, z których chce się zrobić użytek. Wystarczy położyć nakładkę na szklance napełnionej wodą, a do środka włożyć pestkę lub bulwę, na przykład ziemniaka. I czekać. A potem patrzeć. „Rośnięcie każdy rozumie” – mówi Ala Patanowska. To daje możliwość i punkt wyjścia do rozmowy z bardzo różnymi ludźmi, nawet tymi, którzy na dizajnie czy sztuce się nie znają i którzy najczęściej unikają konfrontacji z tym światem. Plantacja to nie tyle instalacja, ile proces i relacje, które dzięki niej stają się możliwe. Ostatecznie to refleksja nad naszymi związkami z przyrodą i światem natury.

Alicja Patanowska: Plantacja, Podlasie Slow Fest, Supraśl, 2017

AGATA NOWOTNY

socjolożka, badaczka, wykładowczyni. Pisze i czyta o dizajnie. Współpracuje z projektantami, uzupełniając ich działania o badania społeczne i kulturowe. Założycielka Instytutu Działań Projektowych IDEPE i działającej w jego ramach czytelni z książkami o dizajnie i architekturze. Czytelnia IDEPE jest czynna od wtorku do soboty w godzinach 12—18, Fort Mokotów, ul. Racławicka 99, Warszawa.