Jak poradzić sobie z nadchodzącą jesienią życia

Radzi Aleksander Hudzik (stary, ale jary)

Czas się do czegoś przyznać. Człowiek jesienią robi się jakiś taki starszy. Pewne rzeczy przestają go już cieszyć, inne zaś tracą na znaczeniu. Jak rozpoznać, że w twoim życiu niechybnie zawitała jesień? Oto kilka najczęstszych symptomów.

Pogodziłeś się już z określeniem „hipster”, co więcej: czujesz do niego pewnego rodzaju pobłażliwą sympatię. Siedziałeś wtedy w Planie B, patrzyłeś na Tęczę, wszystko było jakby ważne. A teraz to już o nic nie chodzi. No chyba że o sprawy polityczne, które ostatnio jakoś mocniej zaczęły cię angażować. To akurat jeden z nielicznych pozytywnych objawów nadchodzącej jesieni.

Twoje tatuaże zaczynają płowieć i blaknąć, w sumie to nawet lepiej, bo wytatuowałeś sobie straszne głupoty, ale to są właśnie te słynne grzechy młodości.

Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, potem obrażają, potem walczą, a potem znowu się śmieją. Prekariat zaczyna być raczej udręką niż przyjemną relacją między tobą a pracodawcą. Zdrówko już nie to, dentysta kosztuje. Wszystko kosztuje.

Dalej wydaje ci się, że przebojem lata jest kawałek D.A.N.C.E, a Penerstwo to młoda grupa artystyczna.

Twój dres Adidasa przechodzi właśnie trzecią młodość. Tak, trzecią, bo, jak wiadomo, dobre projekty są ponadczasowe, nikt na nowo nie wymyśli koła, ani nie usprawni zegara słonecznego, ani też nie stworzy ubrań bardziej uniwersalnych niż twoje dresy. Pamiętasz jeszcze, jak kupowałeś je w latach 90., gdzieś między nocną zmianą a wyborami prezydenckimi w rytm piosenki Ole Olek. Później wygrzebywałeś je z szafy na okazje pierwszego Openera w Gdyni, czyli piętnaście lat temu. No i koło zatacza pełny obrót. Dresy wracają do łask, zupełnie już nie wiesz czemu, ale czy jest sens się nad tym zastanawiać? Po prostu je nosisz.

Zaglądając do galerii, myślisz sobie: „To już było”. A jeśli nawet tego nie było, to niespecjalnie już rozumiesz, po co to w ogóle powstało. W konsekwencji zastanawiając się nad wieczornym wyjściem, zamiast Muzeum Sztuki Nowoczesnej wybierasz Netflixa, bo w MSN zobaczysz co najwyżej sentymentalną wycieczkę do czasów młodości, spędzonych w rytmie 140 uderzeń na minutę.

Twoi koledzy rywalizują dziś o nagrody Spojrzeń (1.), a tobie się wydaje, że jeszcze niedawno otwierali pierwszą studencką wystawę gdzieś w galerii przy ASP we Wrocławiu. I czujesz się trochę tak jak twoja babcia, która ciągle uważa, że od czasów podstawówki niewiele się w twoim życiu zmieniło. 

Sprawdzasz, co robił Wilhelm Sasnal w twoim wieku. I już wiesz, że to nie tak, że jeszcze wszystko przed tobą.

O kolejnej imprezie Wixapolu dowiadujesz się od swojej dwanaście lat młodszej siostry, która właśnie zaczyna przygodę z tak zwanym drugim stopniem edukacji, czyli trafia do liceum, które ty ledwie możesz sobie przypomnieć. Gimnazjum staje się reliktem przeszłości, a ty masz świadomość, że już za kilka lat młodsi znajomi będą cię pytać, czym to gimnazjum w ogóle było.

Do Wenecji lecisz samolotem, i już w styczniu zastanawiasz się, czy uda się zarezerwować jakiś pokój w mieście. Skończyło się spanie pod namiotem sześć kilometrów od Biennale.

Najczęstszą i najbardziej dotkliwą przyczyną smutku, a zarazem czymś niemal nieodzownym podczas jesieni jest to dziwne przeczucie, że ten świat już do nas nie należy, bo jak mawia pijący nektar wiecznej młodości malarz Edward Dwurnik: „Albo istniejemy, albo kurwa idziemy w zapomnienie, i chuj, i po nas”. Tę pustkę po naszym niegdysiejszym byciu i bywaniu próbujemy sobie jakoś zrekompensować. W sezonie jesiennym wybieramy się na targi sztuki w Pałacu Kultury, gdzie zobaczymy galerie z kraju i ze świata. Wydajemy tam trochę pieniędzy i wstawiamy smutne płótno do naszego mieszkania.

 1. Spojrzeniakonkurs dla młodych polskich artystów organizowany przez Deutsche Bank Polska S.A. oraz Zachętę — Narodową Galerię Sztuki. W tym roku odbywa się po raz 8.

ALEK HUDZIK (ur. 1989)

pisze o sztuce na FB i o kulturze w „News-weeku”. Czasem też do innych gazet. Z NN6T związany od numeru 61, czyli od wielu, wielu lat.