Pierwsze marcowe wizyty na działce i już wiem: do kogo się zimą włamali

Wzloty i upadki początkującej działkowiczki
AGNIESZKA KOWALSKA

KWIAT MIESIĄCA
Piwonia
Louis van Houtte, wikimedia.org

Pierwsze marcowe wizyty na działce i już wiem: do kogo się zimą włamali, że u mnie wyłamali kran ze złości, że nie mieli co ukraść, bo plastikowy, że gospodarzom terenu pomogła w sądzie odzyskać z domu dziecka siódemkę dzieci fundacja Ordo Iuris, że sumaka nie wyplenię roundupem, może jedynie płynem z akumulatora, oraz że z bobem to nawet nie ma co zaczynać, bo i tak mszyce zjedzą. Oj, już czuję, że nudno nie będzie.

Sąsiedzi śledzą też z zainteresowaniem budowę tarasu i domku ze skrzynek na naszej działce. I wciąż kiwają ze zdumieniem głowami: „Że też wam, młodym, chce się w to ogrodnictwo bawić”. Czuję się tu młodo.

Działki usiane są białymi przebiśniegami i już się zdaje, że wiosna tuż, tuż. Ale jeszcze sporo czasu i pracy, zanim ogród rozkwitnie. Na razie jest szaro i goło. Słychać piły i czuć dym z ognisk, bo to okres przycinania gałęzi drzew i krzewów. Ci, którzy tak jak my hodują na działce warzywa, chwytają też za szpadle, by przekopać ziemię. Dobrze jej robi takie przewietrzenie i dodanie świeżego kompostu. Bardzo sobie cenię ten punkt startowy, bo czuję, że ponownie dostałam szansę, żeby zrobić wszystko jak trzeba.

W połowie marca wraca też program Monty’ego Dona Gardener’s World na BBC. Działkowcy czekają na niego jak fani seriali na kolejny sezon House of Cards. Uwielbiam tego ogrodnika, który cytuje Szekspira. Może dlatego, że tak jak ja uwielbia psy? A może ujmuje mnie w nim to, że podźwignął się po udarze mózgu – chorobie, z którą przegrała moja mama? W Wielkiej Brytanii popularnością Monty dorównuje królowej. Trudno się dziwić, w tym roku Gardener’s World świętuje swój 50. sezon. Mój idol prowadzi mnie więc tydzień po tygodniu przez meandry ogrodnictwa. I uświadamia, jaka to ciężka robota.

Chyba już wspominałam, że działka uczy cierpliwości. Gdy wsadzisz nasiona czy sadzonki do ziemi za wcześnie, to nic z tego nie będzie. Mądra przyjaciółka powiedziała mi niedawno w kontekście pracy zawodowej: „Brakuje ci pokory. Jak robisz to, co lubisz i co sprawia ci przyjemność, to na pewno zaprocentuje. Tylko nie natychmiast”.

To fakt, brakuje mi pokory. Dlaczego nie posłuchałam mądrzejszych sąsiadów i zrobiłam na parapecie rozsady tego głupiego bobu? Wyrósł jak szalony zbyt szybko (mam okna na południe) i gdy wsadziłam go do gruntu pod koniec marca, wcale nie wyglądał, jakby miał wygrać walkę z mszycami. Wykopałam go więc i jednak wsadziłam do ziemi nasiona, a nie sadzonki. Uparciuch ze mnie, ale muszę z tym bobem spróbować. Za to rozsady groszków poszły do ziemi w dobrym momencie i będą pięknie rosły. To mój ulubiony smak z dzieciństwa, z wałbrzyskiej działki moich dziadków.

 

PRACE DO WYKONANIA:

  • 1 maja – zasiać nasturcje,
  • 6 maja – rozsady dalii do ziemi (ekscytuję się nimi szczególnie, pięknie mi rosną z karp w donicach),
  • po „zimnej Zośce”, czyli po 15 maja, gdy już mija ryzyko przymrozków, zaczyna się warzywne szaleństwo: wysiać cukinie i dynie, do ziemi rozsady pomidorów, papryki i ogórków (wcześniej budujemy im podpory, potem sadzimy, żeby nie uszkodzić korzeni; hartujemy też sadzonki na balkonie przez kilka dni, zanim wsadzimy je do gleby); zasiać wokół pomidorów bazylię i aksamitki; do ziemi rozsady jaskrów,
  • 27 maja – w domu rozsada malw.

 

KSIĄŻKA

Agata Michalak, była naczelna magazynu „Kukbuk”, doskonale wyczuła, o czym teraz chcemy czytać, dlatego jej wydana w Czarnym książka O dobrym jedzeniu stała się bestsellerem już na etapie przedsprzedaży. Napisała ją na podstawie rozmów z rolnikami, producentami żywności, kucharzami i aktywistami, którzy propagują dobre jedzenie. Ja też, odkąd zaczęłam uprawiać własne warzywa, zwracam baczną uwagę na to, co jem i skąd pochodzą produkty na moim stole.

 

MODA DZIAŁKOWA

To osobny temat, zwłaszcza jeśli na działkę idziesz przez miasto. Trochę głupio w obłoconych gumiakach. Mój niedawny dialog z przyjacielem: „Tylko weź brzydkie buty”. „Kochanie, ja jestem gejem, nie mam brzydkich butów”. 

Trzymamy więc na działce ciuchy na zmianę. Na lato muszę sobie kupić gustowne ogrodniczki. Póki co odkryłam, że zbyt długie paznokcie niestety się nie sprawdzają. Muszę skrócić.

 

INSTAGARDEN

Boyswithplants to mój ulubiony instagramowy profil związany z zielenią. Wyławia zdjęcia przystojnych chłopaków pozujących z roślinami: w domach, ogrodach, w parkach. Uwierzcie mi, to lepsze niż portal randkowy.

 

ATLAS ALTAN

Kolejny mój ulubiony profil na Instagramie, założony przez członków zespołu Parerga, którzy szykują książkę o ogrodach działkowych i dokumentują altany w całej Polsce. To idealny czas na robienie takich zdjęć, bo w kolejnych miesiącach architektura całkowicie znika przysłonięta przez roślinność.

 

Fot. Agnieszka Kowalska (x5)

KULTOWY PRZEDMIOT

Pierwszym przedmiotem, jaki kupiłam na moją działkę, był łabędź z opon. Obok krasnali to chyba najpopularniejsza ogrodowa dekoracja. Mam do nich sentyment, bo pamiętam, jakie piękne łabędzie wytwarzały dziewczyny z Beza Projekt. Ale robi je cała Polska – ładniejsze albo brzydsze, nieważne. Ważne, że w narodzie kreatywność nie umiera. Na Allegro czy OLX odkryjecie również: złote kwietniki z opon, ślimaki, a nawet wielkie filiżanki, jak z Alicji w Krainie Czarów. Można je wykorzystywać jako kwietniki lub zbiorniki na wodę. 

 

AGNIESZKA KOWALSKA

dziennikarka kulturalna, 15 lat w „Gazecie Wyborczej”. Współautorka przewodników Zrób to w Warszawie! i bazaru ZOO Market. Autorka albumu Warszawa. Warsaw i serwisu Warszawawarsaw.com, a także książeczki Hej, Szprotka!