Jak się ubrać na wernisaż?

Radzi stylista Alek Hudzik

Przyszła wiosna, muzea i galerie powróciły w wielkim stylu. Jedne w nowych miejscach, inne zaś z nową i-dentyfikacją. Trzeba tam być, ale jak tu się ubrać, zwłaszcza gdy przyjdzie nam uczestniczyć w szacownym wernisażu? Przyjrzyjmy się kilku stylizacjom, wyselekcjonowanym spośród wielu, pamiętając, że nie szata zdobi człowieka, ale na pewno nieźle go określa.

 

Russian vapor

Styl wschodni szturmem zdobywa europejskie salony, a wszystko, co pochodzi z Rosji i podbija Europę Zachodnią, musi najpierw podbić Polskę. Ubieraj się jak model z wybiegu Goshy Rubchinskiyego – ГОША РУБЧИНСКИЙ (ZAPAMIĘTAJCIE). Dres, do tego wojskowa kurtka, duże logo Fila, Kappa albo Champion, okulary zdjęte z głowy Neo, Trinity, lub innej postaci z Matrixa. No i obowiązkowo buty, które do niedawna były atrybutem osiedlowego Seby, a dziś adeptów nowej chłopomanii. W takim stroju śmiało wkroczycie nie tylko na wernisaż, ale i na ciekawy after.

 

Więcej fluo

„Wszystkie kolory są dobre, jeśli nie przeszkadzają w handlu”, głosi znana maksyma. Idąc tym tropem, można stwierdzić, że wszystkie ubrania są dobre, jeśli pozwalają zwrócić na siebie uwagę. A tę u zwierząt ludzkich najłatwiej przyciągnąć wyrazistym kolorem. Galeria to dżungla, wernisaż to sezon godowy. Trzeba stroszyć piórka. Zakładamy kolorowe spodnie, kamizelkę robotnika drogowego, buty z najnowszej kolekcji „coś tam run”. Jeśli i tego wam mało, przyczepcie sobie światełka rowerowe do czapki.

 

Wieczna czerń

Dziś już niemal zapomniany styl, którym pochwalić się mogli dumni mieszkańcy Poznania. Doczekał się nawet swoich epigonów, młodych studentów ASP – mroczniaków. Wyznaczniki: czarne spodnie, czarna koszulka, czarna koszula, na to czarna kurtka, do tego czarna czapka, czarne skarpety i oczywiście czarne obuwie. #nologo #nocolor #noidenity. Sztuka powinna zatracić osobisty charakter, takoż styl ubierania powinien utracić tenże. To styl mile widziany w kilku stołecznych galeriach i na popularnej w Warszawie zabawie tanecznej w lokalu Kulturalna.

 

Brokatowa królowa

Nowy styl, z trudem przebijający się przez odmęty Instagrama. Ponoć brokat ma nieść ze sobą feministyczne odświeżenie i być manifestacją smutku. Tak ma być już wkrótce. Dużo brokatu – wszędzie, zwłaszcza na policzkach. Tak, by łzy cieknące jak krew mogły w nich drążyć szkarłatne tunele. Jeśli zatem ktoś chce zostać królem / królową Instagrama, a do tego potrafi się zasmucić, i zapłakać, i zatańczyć rzewnie i zwiewnie, powinien wybrać się na targ lub poszperać w pudłach, które spakowaliśmy, zostawiając za sobą pamiętny okres edukacji wczesnoszkolnej. Oczywiście każdy taki gest ma znaczący potencjał polityczny.

 

Szary mysz

Styl nieuczciwie klasyfikowany jako damski. Szara mysz i szary mysz to styl ponadpłciowy. Charakterystyka – brak cech charakterystycznych. Spodnie, koszulka, koszula, czapka, brak czapki, buty dowolne, w dowolnej konfiguracji. Pełne wyzwolenie. Styl ten można by określić jako akademicko-biblioteczny, lub też jako styl nieintencjonalny, ponieważ jego zwolennicy to jedyna tu grupa, która ma to szczęście, że zamiast do ubioru przywiązuje uwagę do rzeczy… innych. Bo, jak wiadomo, bycie ładnym to biopolityczny wymysł.

 

Współczesny dandys

Kraciasta marynarka, koszula z żabotem, spodnie z grubej flaneli, brogsy, do tego chusta, apaszka, szelki, słowem – wszystkie atrybuty stylu, który mówi jasno: „Kiedyś to było”, bo jak wiadomo kiedyś to było porządnie i stylowo, a teraz jest byle jak. Styl jeszcze do niedawna spotykany wśród zapatrzonych w literaturę i filozofię krytyków sztuki, wciąż odnajdziecie go u niektórych kolekcjonerów.

 

Pani od plastyki

Styl ludowy, bo z ludu się wywodzący. Pierwszy wyznacznik tego stylu to filc, dużo filcu, filc w kolczyku, filc na torebce. Okulary, jak u hipstera – grube, ale najlepiej z doczepianym filcem. Kożuch/futro – oczywiście eko (nie dlatego, że tak trzeba, tylko dlatego, że tak taniej). Włosy – farbowane. Ekstrawagancja pełną gębą. Anty szara mysz. Wyraziste poglądy lubią mieć wyraziste opakowanie.

 

Forever young

Wiecznotrwały styl Jamesa Deana wciąż żyje. Pamiętacie Martina Sheena w kultowym Badlands Terrence’a Malicka? Spotkacie go w galeriach. Jeansowa marynarka (kurtka) do jeansów, czyli tak zwany czeski garnitur, choć nikt nie wie, skąd ta nazwa się wzięła. Jeans to bunt, to stylowa rebelia. Pamiętajcie!

 

Hipster

Inaczej – młody kreatywny z dużego miasta. Do koszuli koniecznie muszka, do kolorowych spodni skarpety w zabawny wzorek, okulary z grubą ramką. Jedyna galeria, w jakiej był, to galeria handlowa, ale ma znajomych artystów i ceni „tych pozytywnie zakręconych wariatów”. Chociaż w muzeach nie bywa, to często zaprasza artystów do jakiejś organizowanej przez jego korporację „fajnej kampanii outdoorowej, w której chcielibyśmy pokazać młodych zdolnych kreatywnych”. Świat sztuki jest przecież taki cool.

 

Alek Hudzik
(ur. 1989) pisze o sztuce na FB i o kulturze w „News-weeku”. Czasem też do innych gazet. Z NN6T związany od numeru 61, czyli od wielu, wielu lat.